Wstałam o godz. 7.00, ubrałam się, umyłam zęby i razem z tatą, babcia i siostrami pojechaliśmy do kościoła na 10 rocznicę śmierci mamy. Jak wyszliśmy z kościoła to tata tak się zagadał z ciotką i wujkiem, że miałam ochotę pójść do domu na piechotę, no ale chwile potem wszyscy wsiedli do samochodu i zajechaliśmy na cmentarz. Potem pojechaliśmy do domu. Ja i Paulina miałyśmy nie iść do szkoły, bo się nie opłacało, ale Paulina zdecydowała się pójść. Obecnie proszę ja żebym mogła z nią jechać do jechać do miasta, bo mieszkam w małej wsi i w ten sposób nie poszłabym do szkoły. Ogólnie nudny dzień.
EDIT: Niedługo dodam swoje fotki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz